Warszawa, 7.30 rano w słoneczny, wrześniowy piątek.
Przed niepozornym budynkiem zbiera się grupka trochę zaspanych ludzi. Większość przyjechała z innych, czasem całkiem dalekich, miejsc. Część ekipy się już zna, ale dużo jest też nowych twarzy. Każdy ma tu do odegrania ważną rolę. Wszyscy wyglądają na przejętych, skupionych i ciekawych tego, co przyniesie ten zapowiadający się na bardzo intensywny dzień.