MARZENIA SĄ PO TO, ŻEBY JE SPEŁNIAĆ

Jakoś tak się w życiu składa, że w życiu dorosłym tęsknimy często za tym, co już było. A już szczególnie wtedy, jeśli miało to miejsce w naszym dzieciństwie. Nasza świadomość lubi nam podsuwać obrazy z przeszłości, kiedy byłyśmy szczęśliwe i oglądałyśmy beztrosko życie w różowych okularach. To nam przypomina, że my też kiedyś miałyśmy marzenia.

To się często wiąże z postaciami, które nam wtedy towarzyszyły. Są bowiem takie “osobowości” z młodych lat, które nam imponowały, fascynowały nas albo pomagały w trudnych chwilach. I wcale nie musiały być prawdziwe! Tak jak dzisiaj młode pokolenie odwołuje się często do superbohaterów z filmów Marvela, tak nasze pokolenie żywiołowo przeżywało przygody postaci literackich.

Kiedy byłyśmy nastolatkami, uwielbiałyśmy czytać. Pochłaniałyśmy niezliczone ilości książek w ciągu roku. Szczególnie przypadła nam wtedy do gustu historia niesfornej, rudowłosej dziewczyny, zaadoptowanej przypadkowo przez parę rodzeństwa, której historię opisała kanadyjska autorka Lucy Maud Montgomery. Ta niepoprawna marzycielka, znana jako Ania z Zielonego Wzgórza, miała najbardziej odjechane przygody i najfajniejszy stosunek do życia. I tak nam się ostatnio zachciało, żeby choć na jeden dzień nią zostać.

 

„Nikt nie może nikomu zabronić marzeń o idealnym świecie” *

 Zrobiłyśmy więc tak:

 

 

Letnisko z dala od miejskiej dżungli. Dookoła dziki ogród i łąka, pachnie (!) trawa i czuć (!) świeże powietrze. Nie możemy się napatrzeć na naturę, tyle tu pięknych kolorów wokół. Panuje prawie idealna, wiejska cisza. Słychać tylko jak w dali płynie strumyk, a gdzieś nad rabatką z kwiatami lata trzmiel. Nawet drzewa szumią inaczej. Wszystko jest takie sielskie, anielskie...

Pośrodku tej idylli stoi miętowy domek, trochę podobny do tego Maryli i Mateusza. W nim piękna, jasna przestrzeń i dużo drewnianych mebli. Na ganku, w słońcu, śpią dwa koty.

To niczym niezmącone, pogodne, spokojne i beztroskie życie poeci zwykli nazywać idyllą. I trudno się z nimi nie zgodzić. W takim miejscu aż chce się żyć! - wykrzyczałaby z pewnością Ania. W tych pięknych, ale jakże prostych, okolicznościach przyrody zmienia się zupełnie życiowa perspektywa. Nagle ważne stają się momenty, bycie ze sobą i własnymi myślami, radość z tu i teraz. Prawda?

 

Jeśli nie możesz się w pełni cieszyć, to ciesz się tyle, ile się da”

 

Tak powiedziała w jednej z książek panna Shirley. A że była nieprzeciętną dziewczyną, a potem niezwykle wrażliwą kobietą, umiała docenić to, co miała. Cechowała się też bujną wyobraźnią, była wrażliwa na piękno przyrody i uczucia innych ludzi. Uwielbiała czytać książki, przechadzać się po okolicznych łąkach i wzgórzach, była ciekawa świata. Zupełnie jak my!

Można by nawet powiedzieć, że jakimś tajemnym sposobem już wtedy znała motto naszej marki: „Romantics are the new rebels”. Jej historia, mimo że zmyślona, jest doskonałym przykładem jego realizacji.

A przy tym miała całe mnóstwo wesołych, życiowych wpadek. Pamiętasz, jak niechcący upiła swoją przyjaciółkę Dianę winem, które wzięła za sok porzeczkowy? Albo gdy chciała za wszelką cenę pokazać, że niczego się nie boi, spadła z dachu i zwichnęła nogę? Nie mówiąc już o tym, jak prawie utonęła w jeziorze, gdy łódka, na której odgrywała dramatyczną rolę bohaterki swojego ulubionego wiersza, zaczęła przeciekać. Jedno jest pewne: jej życia nie można było nazwać ani nudnym, ani jednostajnym.

 

 

Bądźmy szczere – nie wszystkie pomysły Ani były trafione. Ale z pewnością wszystkie powodowały, że czuła, że żyje. Nasza ulubiona bohaterka zawsze znajdowała sobie powody, żeby się cieszyć z rezultatów swoich wybryków. Nawet jeśli były one gorzką lekcją lub nauczką na przyszłość. Przyjęła taką postawę, jak w znanym, amerykańskim powiedzeniu - po prostu brała te cytryny, które dawało jej życie, i robiła z nich za każdym razem pyszną lemoniadę.

 

O wiele łatwiej być dobrym, gdy ma się na sobie modne ubranie”

 

To też są słowa naszej rebelowej bohaterki, nie zmyślamy. My natomiast interpretujemy je na swój własny sposób.

Dobro to bycie w zgodzie ze sobą i tym, co nas otacza. Ta akceptacja powoduje, że zmienia się sposób, w jaki postrzegamy siebie. Często mamy wtedy ochotę na jakieś zmiany albo szukamy bardziej naturalnego i pasującego do nas sposobu na wyrażanie siebie. Może niekoniecznie polecamy od razu farbowanie włosów na zielono, jak to było w przypadku panny Shirley, ale weźmy przykład z innych jej perypetii.

Jest taki fragment książki, w którym Ania wystąpiła w szkolnym przedstawieniu w nowej sukni od Mateusza, która była inna od tych, które nosiła do tej pory. Wszyscy wtedy nagle dostrzegli jej urodę, klasę i raczkującą kobiecość. A wiesz dlaczego? Bo to nasza bohaterka najpierw uwierzyła w to, że tak jest.

W naszej kolekcji Squeeze The Day”, inspirowanej przygodami tego zwariowanego rudzielca, zaprojektowałyśmy dla Ciebie ubrania, które sprawią, że Ty także poczujesz się choć przez chwilę jak Ania z Zielonego Wzgórza.

 

 

 

Mamy nadzieję, że spodoba Ci się linia lekkich sukienek, zwiewnych tunik i ultra kobiecych kimon, które rewelacyjnie nadają się na wakacyjne dni. Do tego proponujemy Ci serię pięknych ażurowych sweterków w letnich kolorach i zmysłowych bluzek, które nosić możesz na wiele sposobów. Nie zapomniałyśmy też o praktycznych elementach garderoby, takich jak ogrodniczki czy koszule – to na wypadek, gdybyś miała brać udział w bardziej szalonych eskapadach.

 

Nie należy zamykać dusz przed kojącym wpływem natury”

 

Ania stawiała na bycie naturalną i często sama (lub z pomocą Maryli) szyła swoje ubrania. I tu też się z nią zgadzamy. Bo ubrania, które projektujemy, są dla kobiet, które choć trochę interesują się tym, co noszą. I nie jest im to obojętne.

W blue shadow jesteśmy zdania, że – jeśli szanujesz siebie - to chcesz nosić ubrania świadomie. Tak, aby Twoja garderoba, oprócz bycia modną, sprawiała, że Twoje ciało okalają tkaniny dobre gatunkowo i takie, które są jednocześnie wygodne. Dlatego większość kolekcji Squeeze The Day" wykonana jest z naturalnych materiałów, takich jak wiskoza czy bawełna, lekkich przędzy i zwiewnych tiuli, szyfonów i koronek. Dbamy też o to, żeby pozyskiwać tkaniny z pewnych źródeł, gdzie zwraca się uwagę na warunki produkcji i często odzyskuje materiały wtórnie.

 

 

Ania z pewnością poparłaby nas w tych działaniach.

 

Jak to świetnie, że tyle jest na świecie rzeczy do lubienia”

 

Zastanawiałaś się czasem, jak wyglądałaby historia panny Shirley, gdyby była prawdziwą kobietą, żyjącą w naszych czasach? Czy znalazłaby swoje sielankowe Zielone Wzgórze także dziś?

My jesteśmy przekonane, że miałybyśmy z nią wiele wspólnych tematów. To dlatego, że – podobnie jak książkowa bohaterka – staramy się znajdować pozytywy we wszystkim, co robimy i co nas spotyka. A jeśli nadarza się okazja na fajną przygodę, to łapiemy tego byka za rogi. I spełniamy swoje marzenia :)

 

 

 

P.S. Szkoda, że nie projektujemy ubrań dla facetów. Chętnie byśmy się pozastanawiały, jak dziś wyglądałby Gilbert :)

 

* Wszystkie cytaty pochodzą z książek o Ani Shirley, autorstwa Lucy Maud Montgomery, w tłumaczeniu własnym.

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium