Czy Black Friday może być fair?

Piątek, 19 listopada 2021, 18.45

W końcu weekend! Wchodzisz na chwilkę do osiedlowego supermarketu po najpotrzebniejsze rzeczy na jutrzejsze śniadanie. I zaraz przy wejściu wpadasz na ogromny plakat: „Black Friday – odbierz 50%-ową zniżkę na wybrane produkty! *Dotyczy tylko zakupów powyżej PLN 150.” Szkoda, że Ty chcesz tylko wziąć kilka małych rzeczy...

Sobota, 20 listopada, 21.00 Ufff... W końcu masz czas, żeby pójść do kina na nowego Bonda. Już się nie możesz doczekać! A tu przy kasie, jak mantra, pada pytanie, „A może chce Pani skorzystać z naszej promocji na Black Friday i zakupić całoroczny karnet na filmy grane w tygodniu, między godziną 10 a 18?” Fajnie by było, gdybyś akurat wtedy nie była w pracy...

Środa, 24 listopada 2021, 10.30 Przyszło Ci właśnie do głowy, żeby Sylwestra spędzić jednak gdzieś poza granicami naszego kraju. Sprawdzasz stronę ulubionego biura podróży i od razu wyskakuje Ci małe okienko z krzykliwym, czerwonym napisem: „Nie przegap tej okazji! Oferta Black Friday: obniżamy cenę dla wylotów z Berlina i Pragi”. No tak, mieszkanie w Olsztynie ma swoje plusy i minusy...

I tak w kółko Macieju, co roku, przez całą drugą połowę listopada...

Brzmi znajomo?

Nie wiemy, jak Tobie, ale nam Black Friday wychodzi już trochę bokami. Szczególnie że nie wszystkie oferty są do końca tak transparentne, jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Dlatego my wolimy zaangażować się w akcję bardziej w stylu blue shadow. U nas nazywa się to #fairfriday.

Ale zacznijmy od podstaw. Skąd się w ogóle wziął Black Friday (czyli po polsku „Czarny Piątek”)?

To zakupowe szaleństwo, wypadające co roku w piątek po Święcie Dziękczynienia (po angielsku „Thanksgiving”) przyszło do nas z USA. W zasadzie nie tylko do nas – masowe wyprzedaże w ostatni piątek listopada opanowały już prawie cały świat.

Od co najmniej 2005 roku jest to dzień, w którym robionych jest najwięcej zakupów w ciągu całego roku, przynajmniej w Stanach.* Pewnie widziałaś relacje w mediach o tłumach ludzi, koczujących pod centrami handlowymi w nocy i wyrywających sobie brutalnie z rąk różne produkty w sklepach po ich otwarciu? Co ciekawe, to są obrazki także z innych kontynentów. Wielu ludzi oszczędza na wyprzedaże Black Friday cały rok, a ich lista zakupów obejmuje wiele towarów, na które nigdy nie mogliby sobie pozwolić w innych okolicznościach.

Co więcej, ten ogromny natłok informacji oraz ciągłe bombardowanie nas „promkami” sprawiają, że powoli zaczynamy myśleć, że coś nam jest faktycznie potrzebne. Mimo że właściwie wcale nie miałyśmy w planie w to inwestować: ani teraz, ani w ogóle. Black Friday ma trochę takie niemiłe zadanie nagłego stworzenia sztucznych potrzeb, żebyś poczuła słynne FOMO, czyli „lęk przed tym, że coś Cię omija” (z angielskiego „Fear Of Missing Out”).

I właśnie dlatego konkurencja jest tak ogromna. A przez to sklepy wszelkiej maści uciekają się do przeróżnych środków, aby zachęcić klientów do skorzystania z ich oferty. Pewnie sama nieraz natknęłaś się na zabieg niespodziewanego podnoszenia cen, żeby - z okazji Black Friday - produkty „spektakularnie” obniżyć do ceny... którą miały jeszcze przed przeceną dwa tygodnie temu.

Czy to jest fair? Sama oceń. Wiedz natomiast, że u nas takie rzeczy nigdy się nie zdarzają.

 

Bo Twoje zaufanie znaczy dla nas nieporównywalnie więcej niż jakakolwiek rekordowa sprzedaż.  

 

Pamiętasz może, jak pisałyśmy Ci o filozofii #fairsale**, dotyczącej jasnych zasad gry podczas naszych przecen? Wspominałyśmy tam, między innymi, o tym, że zakupy powinny być przyjemne, a nie stresujące. I że ważny jest dla nas także Twój czas. Nie chcemy, żebyś frustrowała się niepotrzebnie, przeglądając stosy propozycji, jeśli szukasz akurat tych przecenionych.

Akcja #fairweek, którą w tym roku odpaliłyśmy online oraz w naszych sklepach stacjonarnych, ma identyczne przesłanie. Bo w dalszym ciągu stawiamy na #fairplay.

Tak, my też obniżamy pod koniec listopada ceny naszych produktów, żeby pozostać konkurencyjnymi na rynku. Ale chcemy to robić w sposób jasny i klarowny. Abyś nie miała żadnych wątpliwości co do tego, jak to działa w blue shadow już rozpoczynając zakupy u nas.

Na naszej stronie wygląda to mniej więcej tak:

 

A w sklepach stacjonarnych możesz spodziewać się takich oznaczeń:

 

    

 

Chyba się z nami zgodzisz, że żadnej z nas nie są potrzebne niemiłe niespodzianki, kiedy zakupy są już w koszyku i przychodzi do płacenia za nie?

Więc jeśli w blue shadow ogłaszamy, że dajemy Ci rabat, to konkretnie, bez żadnych obwarowań typu „od - do”. Nie robimy też tajemnicy z produktów, których ceny obniżamy. Jeśli chcesz kupić u nas jakąś rzecz, to od razu będziesz wiedziała, czy przecena jej dotyczy. Nie używamy pustych określeń typu „rabat na wszystko” albo „cała kolekcja -50%”, żeby się potem okazało, że akurat te ciuchy, które sobie wybrałaś, nie są w promocji.

Takie działanie po prostu nie byłoby wobec Ciebie fair.

 

A my, w blue shadow, chcemy mówić promocyjną prawdę przede wszystkim.

 

Wracając więc do pytania, które postawiłyśmy w tytule tego wpisu, to jak najbardziej tak. Black Friday może być fair. I mamy szczerą nadzieję, że takim go właśnie postrzegasz w naszym wydaniu. Śmiemy nawet nieśmiało twierdzić, że powinna to być reguła, a nie wyjątek od niej.

 

 

P.S. Nie byłybyśmy sobą, gdybyśmy Ci nie przypomniały, że wszystko możesz, a niczego nie musisz. Także Black Friday czy nie, zawsze rób zakupy z głową i wedle własnych potrzeb.

 

* Za Wikipedią

** Zapraszamy Cię też do lektury tekstu o zasadach naszych wyprzedaży, który znajdziesz tutaj.

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium